Dwoje byłych pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości, oskarżonych o korupcję z lat 2010-2013, chce dobrowolnie poddać się karze. Jeden z nich ma status małego świadka koronnego — informuje "Gazeta Wyborcza". To pokłosie śledztwa w sprawie byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego.
Do przestępstw miało dochodzić w latach 2010-2013, kiedy Ministerstwem Sprawiedliwości w ówczesnym rządzie Donalda Tuska kierowali Krzysztof Kwiatkowski i Jarosław Gowin — wskazuje "Wyborcza".
Kulisy śledztwa
"GW" informuje, że poznała kulisy tajnego śledztwa, które prowadził śląski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Katowicach. Zajmuje się on zwalczaniem przestępczości zorganizowanej oraz korupcji.
"Katowiccy prokuratorzy na trop afery korupcyjnej w Ministerstwie Sprawiedliwości wpadli przy okazji śledztwa przeciwko Markowi Chrzanowskiemu, prezesowi Komisji Nadzoru Finansowego (zgodził się na podawanie nazwiska)" — napisała gazeta. Wszczęto je w 2018 r. po tym, jak Chrzanowski zażądał od Leszka Czarneckiego, właściciela Getin Banku, 40 mln zł w zamian "za ochronę" przed działaniami rządu Mateusza Morawieckiego.
Korupcję śledczy znaleźli przy dwóch zamówieniach publicznych zleconych przez resort.
W obu przypadkach zaangażowani byli w nich urzędnicy resortu: Małgorzata A. i Dawid P. Według prokuratury ok. 500 tys. zł łapówki przekazano przy przetargu na analizę obciążenia pracą w sądach.
"Wyborcza" ustaliła, że to Dawid P. jest osobą, która poszła na współpracę ze śledczymi i ma teraz status małego świadka koronnego. — Ten człowiek nie pracuje już w ministerstwie, ale ujawnił prokuraturze całą korupcyjną układankę. Przy okazji nie pominął i nie umniejszał swojej roli — przekazał informator dziennika.
Napisz komentarz